Miliony ludzi na całym świecie prowadzą nierówną walkę ze swoją tuszą. Podejmują heroiczne wysiłki, by pozbyć się kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu kilogramów tłuszczu ze swego ciała. Nie można im odmówić motywacji, ani siły woli. Z pewnością bardzo chcą osiągnąć trwały sukces. Mają ogromną motywację, a jednak ponoszą porażkę. Przechodzą na dietę, nadzwyczajnym wysiłkiem woli rezygnują z węglowodanów, słodyczy, radykalnie obniżają ilość spożywanych kalorii, zaczynają zrzucać wagę, osiągają nawet swój cel, który sobie wyznaczyli i po krótszym lub dłuższym czasie, wracają do początkowej wagi, a nawet ją przekraczają.

Dlaczego wracamy do poprzedniej wagi?

Efekt jojo, obserwowany przez miliony widzów na przykładzie walki z nadwagą, którą toczyła słynna amerykańska prezenterka telewizyjna i autorka znakomitych programów, Oprah Winfrey, dopada wcześniej czy później każdego, kto odchudza się stosując restrykcyjną dietę.

Gdy Oprah zaczynała pracować jako prezenterka wiadomości, jej waga skoczyła z pięćdziesięciu siedmiu do sześćdziesięciu trzech kilogramów. Dziennikarka poszła więc do dietetyka, który wyznaczył jej plan odchudzania „tysiąc dwieście kalorii dziennie”. Oprah przeszła na dietę, straciła trzy kilogramy w pierwszym tygodniu, a po miesiącu ponownie ważyła pięćdziesiąt siedem kilogramów. Potem jednak stopniowo przybierała na wadze, a gdy dobiła do dziewięćdziesięciu sześciu kilogramów, na cztery miesiące zrezygnowała z pokarmów stałych. Na płynnych suplementach diety przeżyła cztery miesiące, chudnąc do sześćdziesięciu sześciu kilogramów. Wystarczyło kilka lat, żeby stała się cięższa niż kiedykolwiek. Utyła do stu siedmiu kilogramów, a jej pamiętnik zapełnił się modlitwami o schudnięcie. Kiedy nominowano ją do nagrody Emmy, modliła się o zwycięstwo Phila Donahue, swojego rywala z innego talk-show. Jak potem wspominała: „Nie musiałabym wtedy wystawiać się na pośmiewisko, staczając tłusty zadek z krzesła i idąc środkiem sali na estradę”. (R.F. Baumeister, J. Tierney – „Siła woli”. Media Rodzina, Poznań 2013).

Mechanizm jojo

Grube szczury w laboratorium, gdy pierwszy raz przechodzą na dietę chudną dość szybko. Potem, gdy mogą jeść co chcą, tyją, wracają do pierwotnej wagi, a nawet ją przekraczają. Kolejna dieta również powoduje chudniecie, ale w wolniejszym tempie, za to powrót do diety „jedzta, co chceta i ile chceta” powoduje szybki powrót do wagi. Po trzech lub czterech takich cyklach, dieta odchudzająca przestaje działać. Szczury konsumują o wiele mniej kalorii, ale nie tracą na wadze!

Diety restrykcyjne nie działają. Diety szkodzą! Teraz wiemy to już z całą pewnością. A jednak wciąż ludzie do nich wracają. Najpopularniejsza wskazówka, którą można usłyszeć podczas walki z otyłością brzmi: musisz mniej jeść i więcej się ruszać! Eureka! Wspaniała rada! Jaka prosta i w swojej prostocie genialna! Przypomina inną, równie często powtarzaną radę, pozwalającą osiągnąć sukces finansowy: musisz więcej zarabiać i mniej wydawać! Super! Odmianą tej „genialnej” rady jest stwierdzenie: „musisz więcej sprzedawać swoich produktów lub usług”! No i pozamiatane. Można iść do domu, koniec szkolenia.

Dlaczego ludzie ponoszą porażki?

Mnóstwo starych, tradycyjnych strategii pozbywania się nadwagi po prostu nie działa, ponieważ pochodzą one z tzw. zdroworozsądkowego sposobu myślenia o ludzkim zachowaniu. W świetle najnowszych badań nasze zachowania jednak wcale nie są zdroworozsądkowe lecz podlegają wielu skomplikowanym mechanizmom psychologicznym. Wiele z tych mechanizmów zaskakują badaczy, a nawet wprawiają ich w osłupienie! Choć bardzo pragniemy zachowywać się racjonalnie, dokonywać przemyślanych decyzji i kierować się zdroworozsądkowym myśleniem, to praktyka jest zupełnie inna. Mózg nie zawsze zachowuje się zgodnie z tymi regułami, a nasze zachowania często nas samych zaskakują, a nawet rozczarowują.

Dziś potrafimy już konstruować strategie psychologiczne, które biorą pod uwagę paradoksalną naturę naszego mózgu, ale wiedza na ten temat z trudnością przebija się do powszechnej świadomości, ponieważ ludzie wciąż wolą wierzyć, że są istotami racjonalnymi z natury. Jednym z tajemniczych mechanizmów funkcjonowania naszego umysłu, który nie sprzyja redukcji tłuszczu w naszym ciele oraz zmianie nawyków żywieniowych jest tzw. efekt odbicia. Znamy go wszyscy, choć nie wyciągamy z tych obserwacji właściwych wniosków.

Siła woli nie działa!

Kiedy słynny pisarz rosyjski Lew Tołstoj był jeszcze dzieckiem, jego starszy brat przeprowadził na nim pewien eksperyment. Posadził go w kącie i powiedział, ze nie może stamtąd wyjść, dopóki nie przestanie myśleć o białym niedźwiedziu. Po dłuższym czasie brat powrócił, by zastać małego Lwa Tołstoja w kącie, sparaliżowanego natrętnymi myślami o białym niedźwiedziu.

Amerykański badacz, autor terminu „efekt odbicia” Daniel Wegner, przeprowadził wiele eksperymentów potwierdzających działanie tego efektu. Próba tłumienia swoich myśli i uczuć przynosi odwrotny skutek. Im bardzie pragniemy zasnąć, tym mniejszą mamy szansę na zaśnięcie. Osoba na diecie bez węglowodanów, marzy o ciepłych bułeczkach i chałce z masłem.

Mózg działa jak radar

Im bardziej staramy się o czymś nie myśleć, tym bardziej nasza podświadomość, czyli mózg, będzie podsuwał nam myśli na ten temat. Jeżeli coś określimy jako „zagrożenie”, mózg będzie nastawiony na wyszukiwanie tego zagrożenia. Ten mechanizm umożliwił przetrwanie naszemu gatunkowi przez miliony lat ewolucji. Jeżeli zatem postanowisz: „od dziś rezygnuję ze słodyczy, nie jem żadnych słodyczy, słodycze to zło”, twój mózg umieści słodycze w kategorii „zagrożenia” i będzie jak radar wyszukiwał wszelkich zagrożeń, by ich uniknąć. Zatem twoja podświadomość będzie nastawiona na wyszukiwanie słodyczy!

Wchodzisz do sklepu, a tam mnóstwo wspaniałych słodkości! Tu ciasteczka, tam czekoladki, batoniki, chipsy, cukiereczki! Mnóstwo tego jest! Więcej niż zwykle! I do tego jakie smaczne! Twój mózg natychmiast przypomni Ci cudowny smak twoich ulubionych czekoladowych cukierków. Gdzie one są? O leżą tam… ale nie! Nie mogę o nich myśleć! One są złe! Ten cudowny smak jest zły! Nie mogę, nie powinienem… i co? Kupujesz pół kilograma. Twój mózg doprowadził Cię do tego, że nie mogłeś oprzeć się pragnieniu. Tak to działa. Lubimy myśleć, że potrafimy panować nad swoją podświadomością, ale to złudzenie. Przekonali się o tym wielokrotnie ci, którzy robili tzw. noworoczne postanowienia o rzuceniu palenia, czy zaprzestaniu jedzenia słodyczy. To po prostu nie działa. Nie w ten sposób.

Zgubne poczucie winy

Innym mechanizmem, którego ludzie nie biorą pod uwagę przy pozbywaniu się niekorzystnych nawyków i nałogów jest błędne koło poczucia winy. Alkoholik kiedy się upije, na drugi dzień ma poczucie winy, że to zrobił, ale żeby uwolnić się od poczucia winy, musi sięgnąć po alkohol. Osoba obżerająca się ma poczucie winy, że znowu wrzuciła w siebie obiad o wartości 2000 kcal (drugi już dzisiaj), ale żeby poradzić sobie z tą emocją, stosuje strategię „zajadania złych emocji„, czyli poprawia sobie nastrój, sięgając po tabliczkę (czasem dwie) czekolady lub wiaderko lodów. Błędne koło. Poczucie winy to stres. Dziś wiem już że hormony stresu mają dodatkowe, uboczne działanie. Zwiększają wrażliwość neuronów dopaminergicznych, czyli tych obszarów mózgu, które są uwrażliwione na działanie dopaminy, substancji pobudzającej nasz układ nagrody w mózgu.

Im większy stres przeżywasz, tym bardziej pobudzasz w sobie potrzebę, oczekiwanie doświadczania jakiejś nagrody, czyli przyjemności. Kiedy mąż pokłóci się z żoną, idzie na wódkę do baru. Kiedy dziewczyna rozstanie się ze swoim partnerem, siada wieczorem przed telewizorem z wiaderkiem lodów czekoladowo-waniliowych. Po awanturze z rodzicami heroinista natychmiast musi wyjść i dać sobie w żyłę. Stres aktywuje złe nawyki, które związane są z obietnicą nagrody. Dotyczy to każdego człowieka. Różnimy się tylko sposobem nagradzania się. Najczęściej mechanizm ten popycha nas w złą stronę. Jedzenie bardzo często jest nagrodą. Nasz mózg uczy się tego od dzieciństwa, gdy za dobre zachowanie dostawialiśmy słodycze, gdy po zdanych egzaminach szliśmy na wystawny obiad itp. W naszej kulturze jedzenie jest nagrodą, wiąże się z celebracją sukcesu.

Aikido umysłu

Nie łatwo jest żyć bez nagród, bez przyjemności. Na szczęście w skutecznych strategiach odchudzania nikt do tego nie namawia! Odchudzanie to nie jest samoumartwianie się, to nie jest praktykowanie ascezy! Podobnie jak w aikido, japońskiej sztuce walki, chodzi o to, by umieć wykorzystać energię przeciwnika i skierować ją w inną stronę. Nauka i badania nad mózgiem dostarczają nam wiedzy jak to zrobić. Nie jesteśmy już skazani na stare, nieskuteczne, „zdroworozsądkowe” sposoby odchudzania się. Dzięki nauce i badaniom możemy dziś pokonać samolotem odległość dzielącą Nowy Jork od Warszawy w kilkanaście godzin, podczas gdy jeszcze 100 lat temu trzeba było na to paru tygodni podróży statkiem. Taki sam, a nawet większy rozwój notujemy w nauce o funkcjonowaniu naszego mózgu oraz podświadomości. Naprawdę nie musimy płynąć wielu tygodni do naszego celu jakim jest mniej tkanki tłuszczowej, możemy tam dolecieć w kilkanaście godzin!

Uwaga! Jeżeli interesuje Cię internetowy kurs „Psychologia odchudzania”, kliknij  w ten link. Znajdziesz tam także linki do nagrań hipnotycznych wspomagających odchudzanie, takich jak „Stabilizator diety”, „Motywacja do ćwiczeń” czy „Post w JemNieJem”.