Wizualizacja, autohipnoza, obrazowanie wewnętrzne, to potężne narządzie, które bardzo silnie wpływa na podświadomość. Skutecznie potrafi przeprogramować sieć połączeń neuronowych w naszym mózgu, tworząc nowe przekonania, postawy i podświadome wzorce reakcji. Nieumiejętnie stosowana może jednak przynieś więcej szkody niż pożytku.

Fanatycy wizualizacji

Kilkanaście lat temu, podczas prowadzenia jednego z treningów spotkałem wyjątkowo radosnego, uśmiechniętego,  czterdziestoparoletniego, bardzo pozytywnie nastawionego do życia mężczyznę. Kilka miesięcy wcześniej skończył on jeden z najbardziej popularnych treningów wizualizacji na świecie. Podzielił się ze mną swoją radością i pozytywnym nastawieniem, mówiąc mi że właśnie opuścił swoją żonę i rodzinę. Mieszka teraz u kochanki (która też ukończyła ten sam trening) w maleńkim mieszkanku. Rzucił pracę i chwyta się teraz doraźnych zleceń, ale za to ma mnóstwo czasu na wizualizację. Wizualizuje więc, że ma mnóstwo pieniędzy, piękny dom, wyjeżdża na wakacje na Karaiby itd. Uwielbia te wizualizacje, dostarczają mu mnóstwo pozytywnej energii i przyjemności. Jest absolutnie przekonany, że wizualizacja spowoduje, że jakimś cudem to wszystko osiągnie. Poczułem się dziwne. Był w takim stanie, że żadne racjonalne argumenty do niego nie docierały.

Spotkałem go po kilku latach. Dalej wizualizował. Powiedział, że od czasu gdy się widzieliśmy, a minęło wtedy osiem lub dziewięć lat, wiele się zmieniło. Nie ma pracy, z kochanką rozstali się już po paru miesiącach, zamieszkał u rodziców. Dalej jednak wizualizuje swój sukces i na pewno będzie dobrze. Zrobiło mi się go szkoda, więc postanowiłem mu wyjaśnić jak działa wizualizacja po raz drugi. Niestety, nic do niego nie docierało. Był „wyznawcą wizualizacji” w formie, która została przedstawiona mu na tym popularnym i dość powierzchownym treningu. W międzyczasie została wydana książka i film „Sekret”, który taką właśnie wersję pracy z podświadomością jeszcze bardziej w nim umocnił.

Rzeczywiście w jego przypadku wizualizacja okazała się niezwykle skuteczna. Tak bardzo przekonała ona jego podświadomość, że osiągnie bogactwo w cudowny sposób, że przestał on cokolwiek w tym kierunku robić. Moim zdaniem ten mężczyzna zrobił sobie krzywdę wizualizacją, choć w ogóle tego nie zauważał. Był zadowolony. „Oczekiwanie na sukces jest połową radości z sukcesu”.

Kiedy wizualizacja szkodzi?

Nie jest to odosobniony przypadek niewłaściwego użycia potęgi wizualizacji. Jedne z badań wykazały, że studenci, którzy regularnie wizualizowali, że zdają świetnie egzaminy, osiągali gorsze wyniki podczas egzaminów, niż ich koledzy, którzy nie wizualizowali. Ich podświadomość została przekonana, że świetnie zdadzą egzamin. Nie generowała więc impulsu w postaci lęku, który ich kolegów popychał do rzetelnej nauki. Uczyli się o wiele mniej, więc gorzej zdali egzaminy.

Inne badanie wykazało, że odchudzające się kobiety, które stosowały dietę, trening i wizualizację, w której widziały siebie jako szczupłe, zrzuciły przeciętnie znacząco mniej tłuszczu, niż ich koleżanki, które ograniczyły sie tylko do diety i treningu. Wizualizacja efektu końcowego podziałała na nie demobilizująco, podobnie jak w przypadku studentów. Przekonane, że odniosą sukces, mniej rygorystycznie przestrzegały diety i mniej intensywnie ćwiczyły, osiągając gorsze rezultaty.

Inny mechanizm demobilizującego działania wizualizacji efektu końcowego może polegać na tym, że wizja odległego celu, kiedy człowiek bez pracy wizualizuje siebie jako milionera, może podświadomie generować opór przed działaniem. Cel jest tak wygórowany i tak odległy, że podświadomie zaczynamy wątpić w możliwość jego osiągnięcia. To działa także demobilizująco.

Jak właściwie korzystać z wizualizacji?

Prawidłowe użycie wizualizacji w tych przypadkach polegałoby raczej na wyobrażaniu sobie procesu osiągania celu i towarzyszących mu pozytywnych emocji, niż radości z osiągnięcia celu. Można także zastosować oba podejścia równocześnie, kiedy wizualizujemy radość sukcesu wraz z satysfakcją wynikającą z podążania drogą do niego prowadzącą.

Studenci zatem powinni wizualizować, że uczą się do tych egzaminów pilnie, znajdują przyjemność i satysfakcję w nauce oraz zdają egzaminy świetnie. Kobiety odchudzające się powinny wizualizować, że rygorystycznie przestrzegają diety i ćwiczą bardzo intensywnie, znajdując w tych działaniach satysfakcję. Piękna sylwetka zaś jest bezpośrednio powiązana z konkretnym i skutecznym działaniem do niej prowadzącym.

Inną możliwością jest użycie wizualizacji negatywnych skutków braku działania, czyli oblewania egzaminu czy przybrania jeszcze bardziej na wadze, by zmobilizować podświadomość do wysiłku. Wiadomo, że osoby które przestrzegają diety posiłkują się tego typu obrazami. Kiedy na przykład ktoś odchudzający się przechodzi obok cukierni i pojawia się w nim myśl, by wstąpić na ciasteczko, nie ulega tej pokusie. Postępuje tak dlatego, że jednocześnie pojawia się w jego głowie wyraźny obraz tego, jak to ciasteczko zamienia się w ohydny tłuszcz i odkłada się mu na brzuchu i biodrach. Obraz ten jest tak wyraźny i pobudzający emocjonalnie, że pokonuje obraz przyjemności z jedzenia ciasteczka.

Paradoksy wizualizacji

Z takimi wizualizacjami negatywnymi trzeba jednak uważać, ponieważ istnieje mechanizm odczulania podświadomości. Polega on na tym, że podświadomość stopniowo oswaja się z negatywnymi emocjami związanymi z jakąś sytuacją. Mechanizm ten stosuje się np. w walce z fobiami i irracjonalnymi lękami. Mężczyzna, który na przykład boi się podejść do pięknej kobiety, by rozpocząć rozmowę, może sobie wyobrazić, że kobieta ta odrzuca go w sposób absolutnie spektakularny. Robi z niego pośmiewisko. Mówi że jest kompletnym idiotą i beznadziejnym facetem, z którym nie chce mieć w ogóle do czynienia itd. Okazuje się, że gdy mężczyzna ten wyobrazi sobie taki scenariusz, przeżyje go w swojej wyobraźni, przestaje się go tak bardzo bać. Łatwiej mu podjąć działanie.

Istnieje wiele mechanizmów rządzących podświadomością i odnalezienie skutecznego sposobu oddziaływania na nią wcale nie jest takie proste, jak opisują to autorzy bestsellerowych poradników z cyklu „jak osiągnąć sukces, nic nie robiąc, tylko wizualizując”. Oczywiście znajdą oni miliony zwolenników, bo ludzi nie przepadających za wnikliwym myśleniem i dogłębnym badaniem zagadnień jest o wiele więcej niż tych, którzy są w stanie poświęcić czas, uwagę i energię na solidne przestudiowanie problemu.

Niestety, ludzie ślizgający się jedynie po powierzchni sztuki wizualizacji i autohipnozy, często nie uzyskują rezultatu, którego pragnęli. Zaczynają wtedy w swojej ignorancji twierdzić, że wizualizacja nie działa, szydzą z niej i śmieją się z jej zwolenników. Ich przekaz często trafia do ludzi, którzy nigdy nie próbowali stosować tej świetnej metody, sprawiając że odwracają się od niej. Tracą okazję do skutecznego wpływania na swoją podświadomość , rozwiązania wielu problemów i podniesienia jakości swojego życia. Szkoda, bo wizualizacja jest niezwykle ciekawym i skutecznym narzędziem zmiany, o ile stosowana jest umiejętnie.