Wszyscy doskonale wiemy jak ogromną moc posiada nasza podświadomość. Odpowiada ona nie tylko za nasze zdrowie, ciało i różnego rodzaju nawyki ale także za sposób filtrowania informacji ze świata zewnętrznego tak, że jedni dostrzegają różne okazje i możliwości dookoła siebie (niektórzy nazywają to „prawem przyciągania”), a inni ich nie zauważają. Praca z podświadomością może przynosić niezwykłe rezultaty, dosłownie zmieniać fundamentalnie nasze życie. Począwszy od wyleczenia wielu chorób, pozbycia się nadwagi, czy zmiany nawyków, a na powodzeniu finansowym, czy zdolności „przyciągania” odpowiednich ludzi do swojego życia, kończąc. Istnieje wiele technik i metod pracy z podświadomością o charakterze psychologicznym, ezoterycznym, czy wręcz magicznym.

Poza świadomością i podświadomością

Intuicyjnie jednak wyczuwamy, że jest w nas coś o wiele głębszego i bardziej fundamentalnie zmieniającego nasze funkcjonowanie w świecie. Nazywamy to nadświadomością, czystą świadomością, świadomością transcendentalną (TM),  poziomem działania nadświadomego, wymiarem transpersonalnym itp. Jest to sfera naszego istnienia, która obdarzona jest ogromnym potencjałem energetycznym, który może być niezwykle skutecznie wykorzystany w dokonywaniu zmian na poziomie podświadomości i w różnych dziedzinach życia. Wschodnie tradycje mistyczne (joga, zen) zawsze wspominały o możliwości obudzenia w nas energii nadświadomości w wyniku praktyki medytacyjnej lub doświadczenia stanu transpersonalnego.

Z psychologicznego, najbardziej podstawowego punktu widzenia, stan transpersonalny może być zintegrowany z każdym doświadczeniem. Nie tylko z umysłem w czasie medytacji, ale także podczas pracy, na spacerze, podczas ćwiczeń fizycznych (hatha joga, tai chi), podczas grania na instrumencie (osobiście mam w tym rodzaju praktyki kilkudziesięcioletnie doświadczenie). Także podczas transu i pracy z podświadomością, w czasie wizualizacji, stosowania afirmacji, w hipnozie i autohipnozie. Wiele osób myli ze sobą te zupełnie różne stany świadomości albo w ogóle  nie uwzględnia poziomu nadświadomego. Poruszają się tylko w granicach umysłu świadomego i podświadomego. Mogliby wielokrotnie przyspieszyć osiągnięcie rezultatów, gdyby również skorzystali z ogromnej mocy swojej nadświadomości.

Opór przed zmianą

Pierwszym poziomem mocy nadświadomości jest wyjątkowo skuteczność stanu transpersonalnego w usypianiu, czy też pomijaniu oporu przed zmianą, który jest zawsze obecny w podświadomości. Podejmując wysiłki w kierunku jakiejś zmiany w podświadomości, np. zmiany nawyków żywieniowych przy odchudzaniu, zawsze spotkamy się z oporem tej części podświadomości, która dba o zachowanie starych sposobów funkcjonowania i postrzegania rzeczywistości. Ta część jest zawsze obecna, aktywna i jest nam zazwyczaj bardzo potrzebna, zabezpieczając integralność naszej osobowości, stałość modelu świata, który zapewnia nam zdrowie psychiczne. Niestety, jednocześnie jest ona generatorem oporu przed zmianą, na której nam zależy na świadomym poziomie.

Podejmujemy, na przykład, świadomą decyzję, że chcemy wreszcie schudnąć. Zaczynamy jakąś dietę i ćwiczenia, możemy także zacząć pracę psychologiczną nad motywacją do tej zmiany, afirmacje, wizualizacje itp. Po pewnym czasie jednak opór części podświadomości zaczyna być widoczny. Pojawia się zniechęcenie, zmęczenie, rozproszenie uwagi, pojawiają się myśli i wątpliwości: „nigdy mi się nie uda”, „to bez sensu”, „właściwie to powinienem się zaakceptować takim, jakim jestem”, „tak naprawdę to wcale nie jest mi to potrzebne” itp. Zmiana zostaje wycofana. Za jakiś czas oczywiście znowu podejmiemy wysiłek, ponieważ na świadomym poziomie jednak bardzo pragniemy tej zmiany. Takich cykli podejmowania wysiłku i rezygnowania z niego możemy przejść kilkanaście.  Częścią skutecznej pracy z podświadomością jest umiejętność omijania, czy też niwelowania oporu przed zmianą. W tym miejscu możemy właśnie zastosować energię nadświadomości, jako jedną z najbardziej skutecznych metod radzenia sobie z oporem. To jest jej najprostsze zastosowanie.

Świadomość transpersonalna

Stan transpersonalny polega m.in. na tym, że praktycznie doświadczamy wolności odróżnienia swojego prawdziwej tożsamości (prawdziwego ja) od umysłu i procesu myślenia. Jest to stan bardzo prosty do osiągnięcia. Nie ma w nim niczego nadzwyczajnego, pomimo to większość ludzi doświadcza go raczej rzadko. Nie jest stanem ekstatycznym, żadnym psychologicznym fajerwerkiem. Jest raczej stanem głębokiego spokoju, poczucia absolutnej wolności, naturalności i jednocześnie stanem troskliwej akceptacji tego, co jest. Jest to stan kochającego (nie chodzi tu o emocje, a raczej o egzystencjalną postawę) świadka, obserwatora naszych emocji, wrażeń zmysłowych, myśli i doświadczeń psychicznych. Kiedy pojawia się opór podświadomości, poprzez samą obecność stanu transpersonalnego, opór przestaje mieć znaczenie. Podświadomość staje się o wiele bardziej „plastyczna”, ponieważ granice „ego” w stanie transpersonalnym zostają rozpuszczone, a nasza świadomość przekracza (transcenduje) starą, biograficzną, uwarunkowaną historią tożsamość.

Wpływ obserwatora

Podobnie jak w podstawowym eksperymencie fizyki kwantowej, w zależności od tego, czy obserwator jest obecny czy nie, światło raz ma charakter cząsteczkowy, a raz falowy, tak samo w tym „eksperymencie psychologicznym” obserwator, przez samą swoją obecność (bez konieczności jakiegokolwiek działania) zmienia charakter umysłu, zarówno świadomego, jak i podświadomego. Podświadomość po prostu zaczyna wtedy inaczej działać. Zmiany są o wiele łatwiejsze, szybsze, nie wywołują oporu.

Ponad to, energia nadświadomości może i powinna, w wyniku codziennej praktyki, pojawiać się także w innych niż formalna praktyka, okolicznościach. Powinna przenikać nasze codzienne życie. I rzeczywiście tak się dzieje. Na przykład osoba odchudzająca się, pracująca ze swoimi nawykami żywieniowymi, może zacząć doświadczać większej wolności w przypadku pojawiania się „pokus” żywieniowych. Może zdarzyć się tak, że w sytuacji, w której do tej pory reagowała automatycznie, sięgając po ulubione ciastko z kremem do kawy, w momencie pojawienia się widoku tego ciastka, natychmiast włączy się stan transpersonalny, dostarczając poczucia niezwykłej lecz zarazem spokojnej wolności, która ułatwi dokonanie zupełnie nowego wyboru. Nie będzie w tym, co więcej, żadnego wysiłku, żadnego napięcia siły woli, ponieważ energia do zmiany nie pochodzi z umysłu tylko właśnie z nadświadomości.

Codzienna praktyka

Warunkiem takiego doświadczenia jest jednak regularna praktyka wchodzenia w stan transpersonalny poprzez praktykę formalnej medytacji, transu autohipnotycznego, który go uwzględnia (niewielu praktykujących to robi) lub podczas systematycznych spacerów, biegania, ćwiczenia, ew. prostych codziennych czynności (zmywanie naczyń, kąpiel, prysznic, sprzątanie). Na początku praktyka wymagać będzie zapamiętania tego, by to robić (ułatwieniem są tu wszelkie formalne praktyki, np. regularna medytacja w różnych szkołach jogi), lecz z czasem stanie się to naszą drugą naturą, nawykiem.

Osobiście jestem zwolennikiem wdrażania tego doświadczenia w codzienne życie na sposób kaizen. Uważam, że formalną, codzienną medytację powinno się kończyć w takim momencie, by móc za nią zatęsknić. Jeżeli nie doświadczamy tego po 15 minutach, to zmniejszamy czas trwania sesji do 10 minut. Jeżeli i to będzie dla nas za dużo, medytujemy 5 minut. W tej sytuacji medytacja jest dla nas przyjemnością, głębokim odpoczynkiem, chwilą wytchnienia od konieczności dźwigania ciężaru własnej osobowości (ego) i związanych z nią napięć. Tylko wtedy ma ona szansę na stanie się naszym nowym, przyjemnym nawykiem oraz przynosić dobre rezultaty.