Starość jest mitem

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że umysł ma wpływ na ciało. O tym , że jesteśmy całością psychofizyczną słyszymy głównie w kontekście samoleczenia, psychoneuroimmunologii. Na co dzień nie myślimy, że umysł ma także ogromny wpływ na procesy starzenia się. Mówi się, że mamy tyle lat na ile się czujemy, jednak powiedzenie to zazwyczaj traktujemy z przymrużeniem oka. Tymczasem jest to bardzo realna rzeczywistość. Odpowiedni styl życia, właściwe postawy i praktyki psychologiczne (wywoływanie pozytywnych emocji, korzystne przekonania w podświadomości, medytacja, dobre radzenie sobie ze stresem itp.) maja ogromny wpływ na stan naszego organizmu i szybkość procesów starzenia się.

Jeden z moich najbardziej ulubionych mistrzów medytacji – Eckhart Tolle zadziwia wszystkich swoim wyglądem ponieważ mając ponad 60 lat, wygląda na kilkanaście lat młodszego. Eksperymenty i badania przeprowadzone na regularnie medytujących praktykach Medytacji Transcendentalnej pokazały, że średnio byli oni biologicznie młodsi o 5 lat od swoich kalendarzowych rówieśników. Jeden z najbardziej niezwykłych eksperymentów nad wpływem świadomości na ciało i zachowanie został przeprowadzony w 1979 roku przez Ellen Langer z Harvardu. Zaprosiła ona grupę starszych ludzi w wieku 75 lat na wieś. Nie mogli mieć przy sobie fotografii, magazynów, książek i czasopism wydanych po 1959 roku. Całość zaaranżowano tak, by ośrodek przypominał podobne placówki z 1959 roku. Nawet na stołach leżały czasopisma z 1959 roku. Wszyscy mieli udawać, że jest 1959 rok. Rozmowy miały dotyczyć wydarzeń z tamtych lat.

Po tygodniu dokonano analizy zmian. Okazało się, że w porównaniu z grupa kontrolną, w grupie „odmłodzonej” zaobserwowano znaczna poprawę pamięci i zdolności manualnych, większą aktywność i niezależność. Obserwatorzy, którzy oceniali zdjęcia zrobione przed i po eksperymencie stwierdzili, że wszyscy wyglądają średnio o 3 lata młodziej. Także precyzyjne pomiary palców (stawy się uelastyczniły) pokazały, że uległy one wydłużeniu. Sylwetki się wyprostowały, poprawiła się siła fizyczna, słuch i wzrok. Także testy inteligencji wypadły lepiej niż w grupie kontrolnej. Eksperyment dowiódł, że bodźce psychologiczne maja wpływ na procesy starzenia się. Niezwykle istotnym czynnikiem psychologicznym okazało się wyznaczanie staruszkom każdego dnia zadań do zrealizowania. Posiadanie celu i aktywne realizowanie go jest jednym z najważniejszych elementów szczęśliwego i zdrowego życia.

Na jednym z treningów hipnozy postanowiliśmy przeprowadzić eksperyment polegający na zasugerowaniu zahipnotyzowanej kobiecie, że przenosi się w przeszłość i zaczyna postrzegać rzeczywistość, czuć emocje i przejawiać zachowania charakterystyczne dla pięcioletniej dziewczynki. Ta przyjemna wizualizacja, w której jej umysł został uwolniony od wszystkich przeżyć i stresów związanych z dojrzewaniem i dorosłością, spowodowała zmianę napięcia mięśni twarzy, pojawił się na niej delikatny uśmiech, napięcie i wilgotność skóry się zmieniła, w oczach pojawił się blask i ciekawość świata. Po wyprowadzeniu jej z transu z sugestią pełnego powrotu do „tu i teraz”, ale z zachowaniem wszystkich dobrych i zdrowych zmian w ciele, wszyscy uczestnicy szkolenia zgodnie ocenili, że wygląda ona o kilka lat młodziej. Powstało nawet żartobliwe pojęcie „hipnotycznego gabinetu kosmetycznego”. Regresja w czasie okazała się skuteczniejsza niż lifting twarzy i botoks!

Wszystkie te eksperymenty i badania wskazują, że styl naszego życia, przekonania i emocje mają ogromny wpływ na nasze ciało w aspekcie procesów starzenia się. Wiele praktyk medytacyjnych związanych jest z legendami o sprawnych i bardzo młodo wyglądających joginach, a ideałem jogi taoistycznej przed wiekami stała się fizyczna nieśmiertelność. W naszych czasach przypomniał nam o tym przed wielu laty Leonard Orr, twórca rebirthingu. Osobiście miałem okazję uczestniczyć w paru treningach pracy z podświadomością prowadzonych przez Leonarda Orra, jeszcze jako licealista, w czasach skrzeczącej komuny. Zawsze w nich nawiązywał do niezwykłej idei fizycznej nieśmiertelności. I nawet jeżeli nie uda nam się zrealizować tego ideału to z pewnością takie praktyki jak: medytacja, autohipnoza, umiejętność regularnego wywoływania w sobie uczucia szczęścia, wdzięczności, przebaczenia i innych pozytywnych emocji bardzo pomogą nam zachować młodość przez wiele lat. Niestety nie zdarzy się to samo. Pamiętajmy, że naturalnie nasze mózgi, a także społeczeństwo, nastawione jest na wyszukiwanie w świecie różnego rodzaju zagrożeń. Mamy naturalną łatwość wzbudzania w sobie negatywnych emocji, z czego korzystają media, by przykuć nasza uwagę do reklam. Wiadomości pełne są złych informacji. Najpopularniejsze zaś są seriale kryminalne i telenowele o codziennych kłopotach i stresach. Nawet w języku możemy znaleźć dwa razy więcej określeń negatywnych emocji niż pozytywnych.

Dlatego sami musimy zadbać o higienę naszego umysłu i podobnie jak regularnie uprawiamy aktywność fizyczną, chodząc na spacery, siłownię lub biegając, powinniśmy tak samo regularnie i metodycznie ćwiczyć swój umysł w wywoływaniu spokoju (medytacja), oraz pozytywnych, zdrowych przekonań i uczuć (autohipnoza). Ciało odwdzięczy się nam nie tylko zdrowiem, ale także sprawnością i młodym wyglądem. Staniemy się wtedy żywą reklamą integralnej praktyki rozwoju osobistego. Jednym z najprzyjemniejszych ćwiczeń tego rodzaju jest transowy wehikuł czasu. Możemy znaleźć kilkanaście minut czasu, by głęboko skupić się na jakimś wydarzeniu z przeszłości, z dzieciństwa, które sprawiło, że czuliśmy się naprawdę szczęśliwi. Na początku przez parę minut wchodzimy w trans skupiając się na oddechu i relaksacji ciała, a potem przenosimy się w wyobraźni do tego wydarzenia. Zaangażujmy w ćwiczenie całą uwagę, przypomnijmy sobie obrazy, dźwięki, wrażenia z ciała, może nawet smaki i zapachy, których wtedy doświadczaliśmy. Poczujmy te same cudowne, pozytywne emocje. To one właśnie są najważniejsze w tym procesie, ponieważ związane są z wydzielaniem przez mózg odpowiednich neuropeptydów, wzmacniających nasz system odpornościowy oraz regulujących procesy fizjologiczne odpowiedzialne za szybkość starzenia się. Róbmy to ćwiczenie tak często, by sprawiało nam ono radość. Nie może stać się ono „pracą”, czy też „obowiązkiem”. Jeżeli zauważymy, ze tak to zaczynamy traktować, musimy coś zmienić. Możemy wybrać sobie inne wydarzenie, albo zamiast tego ćwiczenia skupić się na innej, emocjonalnie pozytywnej praktyce. Na przykład na poszukiwaniu w „tu i teraz” powodów do wdzięczności, albo przejawów piękna natury. Możemy także zagłębić się w sobie (w swoim prawdziwym, pozaczasowym Ja, a nie w tymczasowym „ego”) poprzez medytację, gdzie leży niewyczerpywalne źródło spokoju i akceptacji, a nawet miłości dla tego co jest. Praktyka duchowa tak naprawdę nigdy nie powinna być „pracą”, w niej także można odnajdywać radość. Każdego dnia…

By | 2017-01-15T13:30:59+00:00 Styczeń 15th, 2017|Artykuły|0 Comments