Cudowna lekkość bytu – cz.2

W poprzednim artykule wspominałem o niezwykłych możliwościach podświadomości w zakresie przemiany naszych nawyków, również nawyków żywieniowych oraz wpływie na fizjologię odchudzania.

Podświadomość jest w stanie zwiększyć tempo przemiany materii nie tylko poprzez zwiększenie ochoty na ruch, ale także poprzez podniesienie temperatury ciała. Proste sugestie relaksacyjne wywołujące odczucie ciepła nie są tylko subiektywnymi halucynacjami, ale mogą naprawdę zwiększyć temperaturę i przyspieszyć metabolizm, który związany jest z procesem chudnięcia. Prawdziwi mistrzowie pracy z podświadomością przy pomocy transu i medytacji, tybetańscy mnisi buddyjscy, adepci tzw. Tummo-jogi potrafią zwiększyć temperaturę swojego ciała do tego stopnia, że są w stanie spać, okryci jedynie cienkimi kocami, podczas mroźnych nocy w Himalajach, kiedy temperatura spada kilkanaście stopnie poniżej zera. Od wieków praktykują także swoisty rodzaj zawodów, nieomal konkurencji sportowej, w której okrywani w zimnych salach medytacyjnych mokrymi ręcznikami. Potrafią oni podnieść temperaturę ciała do tego stopnia, że są w stanie wysuszyć ręczniki. Podczas gdy normalny człowiek w takich warunkach zacząłby drżeć, a nawet ochłodzenie organizmu mogłoby doprowadzić go do śmierci, mnisi tybetańscy podczas medytacji wytwarzają tyle ciepła, że po paru minutach z mokrych prześcieradeł zaczyna unosić się para wodna. Podczas jednej sesji każdy mnich ma za zadanie wysuszyć trzy prześcieradła o powierzchni dwóch metrów kwadratowych, zmoczonych w wodzie o temperaturze 6 stopni C. Za pozwoleniem Dalajlamy, w latach siedemdziesiątych badał tą metodę dr Herbert Benson, który zaobserwował wzrost temperatury dłoni i stóp nawet o 5 stopni C oraz mniejszy wzrost temperatury w innych miejscach na ciele. Nie było to więc jedynie wyobrażenie mnichów, ale realny wzrost tempa metabolizmu. Doświadczenie to powtarzano jeszcze kilka razy z podobnymi rezultatami.

Jeżeli więc skupiony umysł potrafi tak głęboko wpłynąć podczas medytacji na ciało u zaawansowanych adeptów medytacji, to z pewnością także mniej zaawansowani praktykujący mogą osiągnąć podobne rezultat. Może nie będzie to tak spektakularne, ale z pewnością może okazać się pomocą w regulacji wagi ciała. Najważniejsze jest jednak to, że skupiony umysł może wpłynąć na podświadome przekonania i nawyki kształtujące nasze zachowanie związane z aktywnością i tempem przemiany materii.

Wiele osób odchudzających się chciało by zwiększyć swoja aktywność fizyczną, ale po kilku próbach, paru wizytach w sali gimnastycznej dają za wygraną. Rezygnują z ćwiczeń. Dzieje się tak ponieważ starają się oni zmienić swoje zachowania i przyzwyczajenia przy pomocy wysiłku woli, czyli postanowienia. To świadomy umysł chce kontrolować zachowanie. Jest to bardzo trudne i mało skuteczne. Wszyscy znamy skuteczność tzw. postanowień noworocznych, które funkcjonują na tej zasadzie. Podświadomość potrafi zaaranżować dziesiątki różnego rodzaju przeszkód i okoliczności, które uniemożliwią kontynuowanie ćwiczeń. Może pojawić się choroba, wyjątkowe zmęczenie, dodatkowe obowiązki, konieczność ważnych spotkań towarzyskich itp. Jeżeli jednak w wyniku praktyki medytacyjno-transowej uda się dokonać zmiany w podświadomości, rezultat może być zaskakujący. Możemy przyłapać się pewnego pięknego dnia na myśli o tym, że brakuje nam ruchu, że mamy prawdziwą ochotę na ćwiczenia i bez żadnego wysiłku, bez zmuszania się idziemy, a nawet biegniemy na zajęcia gimnastyczne lub do siłowni. W ten sposób oczywiście naturalnie i skutecznie zwiększamy tempo metabolizmu i zaczynamy nie tylko szczupleć, ale zwiększać siłę i sprężystość mięśni, ruchomość stawów i sprawność organów wewnętrznych. Ruch to nie tylko piękno, ale również zdrowie. I to wszystko naprawdę bez wysiłku. W podświadomości pojawiają się po prostu nowe potrzeby i nowe pragnienia, zasugerowane podczas transu medytacyjnego. Na tego rodzaju oddziaływaniem pracuję ze swoim umysłem oraz z moimi klientami od lat, starając się skonstruować najskuteczniejsze nagrania do ćwiczeń w domu. Niezbędnym bowiem elementem dokonywania zmiany w podświadomości jest powtarzalność sugestii do niej skierowanych. Systematyczność ma ogromne znaczenie w uczeniu się nowych umiejętności. Na szczęście słuchanie dobrych nagrań medytacyjno-transowych jest wielką przyjemnością, do której chętnie wraca się każdego dnia.

Podobnie działa podświadoma zmiana w zakresie upodobania do różnego rodzaju potraw. Rzeczywiście możemy polubić zdrowsze jedzenie, nie dlatego, że tak postanowiliśmy, ale dlatego, że zmienią się upodobania podświadomości. Może okazać się, że częściej mamy ochotę na warzywa, a słodycze i ciasta przestały nam smakować. Takie rzeczy są jak najbardziej możliwe i zdarzają się stosunkowo często. Z pewnością częściej niż podnoszenie temperatury swojego ciała o osiem stopni C.

Wspominałem już o znaczeniu personalizacji nagrań, czyli umieszczeniu w tekście sugestii imienia użytkownika. To radykalnie zwiększa moc oddziaływania transu. Niezwykle istotnym czynnikiem jest także prawidłowa konstrukcja samego tekstu, wykorzystywanie mechanizmów tzw. języka transu, którego mistrzem był Milton H. Erickson, najsłynniejszy hipnoterapeuta XX wieku. Ważny jest jednak, moim zdaniem, czynnik rzadko podkreślany przez badaczy technik pracy z podświadomością, a znakomicie wyczuwany przez użytkowników nagrań medytacyjno-transowych i relaksacyjnych w sposób intuicyjny. Chodzi mi o uwrażliwienie na głos lektora lub lektorki. Na rynku spotkać można bardzo dobre nagrania dokonywane przez zawodowych lektorów (znanych na przykład z radia). Można także spotkać nagrania dokonywane przez osoby z dużym, czasami kilkudziesięcioletnim doświadczeniem medytacyjnym i transowym. Według mojej oceny nagrania dokonywane przez praktyków są lepsze, skuteczniejsze. Niosą one bowiem informację niewerbalną zakodowaną w głosie lektora. Informację podświadomą, która trafia poza treścią słów. Wynika ona z tego, że lektor wprowadzający w głęboki i przyjemny trans doskonale wie o czym mówi, podczas gdy lektor zawodowy najczęściej tylko to sobie wyobraża. Poza tym wieloletnia praktyka medytacyjno-transowa wpływa głęboko na ciało powodując różnego rodzaju zmiany. Miedzy innymi głęboko rozluźnia struny głosowe, a głos staje się dźwięczny, łagodny i głęboki. Na przykład doskonałymi pod tym względem nagraniami są transy Lecha Emfazego Stefańskiego. I chociaż były one dokonywane przed wieloma laty, kiedy wiele technik obróbki dźwięku, nie było tak łatwo dostępnych jak dziś, to głos Lecha Stefańskiego działa znakomicie. Przed wielu laty, kiedy sam zaczynałem swoja przygodę z tworzeniem takich nagrań, był On dla mnie wielkim wzorem. Potem oczywiście poznałem nagrania innych znakomitych „mistrzów” transu: Miltona Ericksona, Richarda Bandlera, Briana Almana od których również bardzo wiele się nauczyłem i jestem im bardzo wdzięczny, ale Lech Emfazy Stefański jest z pewnością postacią wyjątkową. Praktyka i badania wskazują na to, że we wprowadzaniu w trans większe znaczenie ma ton głosu i jego barwa, czyli informacja zawarta w głosie na poziomie niesemantycznym (poza znaczeniem słów) niż sama treść tekstu. Znana jest na przykład historia o Miltonie Ericksonie, który głęboko zahipnotyzował pacjentkę rozumiejącą tylko po hiszpańsku, mówiąc do niej po angielsku. Mimo, że nie miała pojęcia o czym Erickson do niej mówił (wiedziała tylko, że będzie ją wprowadzał w trans), weszła w bardzo głęboki trans hipnotyczny.

Głos lektora musi mieć moc jego osobistego doświadczenia, żeby naprawdę skutecznie wprowadzić słuchacza w stan przyjemnego transu, ale o skuteczności zmiany w podświadomości decyduje już właściwie skonstruowana treść transu. Sugestia „a teraz nie napinaj się i nie denerwuj” jest podstawowym błędem w języku transu, ponieważ podświadomość nie zna słowa „nie” i musi przywołać stan napięcia i zdenerwowania, by świadomy umysł mógł zrozumieć tego rodzaju treść. Sztuka posługiwania się językiem transu jest dziedziną wiedzy i umiejętnością, którą można studiować i pogłębiać całymi latami a jej właściwe użycie, może radykalnie zwiększyć skuteczność oddziaływania dobrego nagrania medytacyjno-transowego. Muszę niestety stwierdzić,  że wielu twórców nagrań (łącznie ze mną) powinno się jeszcze wiele nauczyć w tej dziedzinie. Tak naprawdę nie ma końca w dążeniu do doskonałości w zakresie skutecznego posługiwania się językiem transu, a skuteczność komunikacji z podświadomością klientów-słuchaczy zależy od połączenia wielu różnych czynników: głosu lektora, jego doświadczenia, sprawności w posługiwaniu się językiem transu, biegłości technicznej, umiejętności posługiwania się nowoczesnymi technikami obróbki dźwięku itp. To wszystko sprawia, że spotkanie dobrego nagrania medytacyjno-transowego, przy wielkiej obfitości propozycji na rynku, wcale nie jest taką łatwą rzeczą. Jeżeli więc już będziemy mieli tyle szczęścia, że spotkamy kogoś takiego, kto naprawdę skutecznie działa na nas poprzez nagrania, to warto się go trzymać i korzystać z tego, co dla nas stworzy. Wtedy praca z podświadomością przestanie być już pracą, a stanie się czystą przyjemnością. I może okazać się, że hasło „z tym nagraniem schudniesz bez wysiłku”, mimo swojego jarmarcznego charakteru okaże się bardzo bliskie prawdy!

By | 2017-01-14T22:14:16+00:00 Styczeń 14th, 2017|Artykuły|0 Comments